Wydarzenia

« powrót

Kantylena, polirytmia, barwa, faktura, forma

Dla niewtajemniczonych, te pięć słów może się mieć nijak do świata dźwięków – ulotnej, wyjątkowej sztuki. A jednak, koncert kameralny, który odbył się dnia 29 października w auli PSM, nie tylko wpisywał się w te pięć muzycznych określeń, ale mógł ich wygenerować znacznie więcej. Aby nie gmatwać zbytnio tematu, skupię się jednak na wyżej wymienionych.

Kantylena – cóż jak nie głos ludzki bardziej odda śpiewność melodyki, zwłaszcza, gdy w wykonaniu Kornelii Wojnarowskiej zabrzmiały pieśni J.Brahmsa, W.A. Mozarta, G.Faure czy R.Hahna. Za narracją sopranu, równie zaangażowany w interpretację emocjonalnych treści, podążał akompaniator - Michał Babiarz. Nawiasem mówiąc, dobór utworów nie mógł nie poruszyć nawet najbardziej zatwardziałych na uczucia słuchaczy.

Polirytmia, barwa, faktura – tym razem w rolę solisty wcielił się Michał Babiarz, absolwent naszej szkoły, a obecnie student Akademii Muzycznej w Krakowie. Pianista zagrał trzy fragmenty z baletu „Pietruszka” I.Strawińskiego –  jak sam określił, jedną z ulubionych kompozycji. Trudno się dziwić, wszak na brak muzycznych wrażeń w ww. kompozycji raczej nie można narzekać. Wśród zróżnicowanych rytmów w poszczególnych głosach, ciągłych zmian metrycznych, feerii barw fortepianu, nie zabrakło także bogatej, gęstej fortepianowej faktury.
Powrócę jeszcze do barwy, a to za sprawą Petite Suite Claude Debussy’ego. Kompozycja czołowego impresjonisty, w wykonaniu Gabrieli Ross (również studentki krakowskiej uczelni muzycznej) oraz Michała Babiarza, pozwoliła nieco ułagodzić emocje po dziele Strawińskiego. Aby unaocznić te różnice, użyję skrótu myślowego - z jaskrawych kolorów przenieśliśmy się w świat pastelowych barw.  

Forma – to jedno z wielu określeń, które można używać dla zobrazowania muzyki W.A.Mozarta, i to odmieniane we wszystkich przypadkach. Komu jak komu, ale  „cudownemu dziecku” świata muzyki nie brakowało umiejętności wzorcowego zaplanowania i skomponowania dzieła. Ten ład formalny to rzecz jasna tylko punkt wyjścia do tego, co kryje się w sferze nieuchwytnej. Mam tutaj na myśli piękno i znaczenie każdego mozartowskiego motywu, frazy i zdania muzycznego. Ta selektywność i precyzja, którą z pierwszej części Sonaty C- dur KV 525 wydobywali Gabriela Ross i Michał Babiarz, stanowiła wyraźną przeciwwagę do wcześniejszego repertuaru piątkowego koncertu kameralnego. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że gdyby na chwilę zamknąć oczy i poddać się wodzom fantazji, to występ ww. duetu mógłby choć na chwilę przenieść nas w czasy II połowy XVIII wieku, gdzie Wolfi wraz z Nanerl (starsza siostra Mozarta) wspólnie muzykowali przy jednym instrumencie.